Gdy chcemy zrobić dużo naraz, przydaje się plan strategiczny

Wiem, długo nie pisałam. Trochę przez intensywny czas zawodowy i prywatny. Trochę przez pułapkę myślową, którą ostatnio regularnie sama na siebie zastawiam.

Wpadłam w schemat myślenia pt. „to już było”, „to jest oczywiste”, „o tym wszyscy wiedzą”, „nic nowego”. To myślenie strasznie zabija każdy kolejny pomysł na artykuł. Do tego doszedł jeszcze jeden aspekt: zdałam sobie sprawę z tego, że nie lubię się wymądrzać.

I wtedy pomyślałam sobie: hej Ania, przecież to tak samo jak z projektami, które prowadzisz. Nie blokuj się, zrób sobie listę zagadnień, które chcesz zgłębić w książkach, artykułów, które chcesz napisać. Taką odważną listę, bez skrupułów i zahamowań. Potem zaplanuj co zrobisz najpierw. Nie, nie rób planu na dwa lata. Po prostu ustal jaką książkę przeczytasz pierwszą, jaki wpis napiszesz, i po skończeniu zobaczy się co dalej. O! I to jest zwinne działanie w praktyce.

Myślenie o wszystkich zadaniach, które trzeba wykonać blokuje działanie.

To trochę jak jazda autem w nocy. Wiem dokąd zmierzam, ale nie znam w szczegółach całej drogi. Światła oświetlają mi dokładnie kolejne kawałki trasy, na których się skupiam. Jak zbliżam się do miasta, moim celem jest sprawnie przez nie przejechać. Skupiam się na tym co pokazuje nawigacja i na sztuce jazdy. Nastawiam zmysły na takie przedmioty jak: znaki, skrzyżowania, piesi, dziury w drodze, radary itd. Gdy jadę przez las, zwalniam, włączam długie światła, skupiam się na niebezpiecznych zakrętach, a na długiej prostej dodaję gazu i modlę się, żeby nie wskoczyła mi sarna na maskę;)

„podejście projektowe”

W pierwszym kroku zastanowiłam się po co ja w ogóle piszę. Tak, zrobiłam to po raz kolejny, może nawet dziesiąty. Ostatni raz był chyba z pół roku temu – jak dla mnie całkiem niedawno. Taka analiza upewnia mnie w działaniu, dodaje motywacji. Następnie zaczęłam tworzyć listę pomysłów na wpisy. Odnalazłam notes, który zaczęłam zapisywać lata temu gdy tworzyłam tego bloga. Tam znalazłam sporo fajnych pomysłów. Za kolejne źródło posłużył notatnik w telefonie – też kilka perełek się znalazło (mam tam taką listę, którą rozbudowuję przy okazji rozmaitych autorefleksji). Lista zaczęła automatycznie się uzupełniać. Przyznam Wam, że uśmiech zaczął pojawiać się na twarzy, tętno przyspieszyło – entuzjazm gotowy! Pomyślałam sobie, że jeszcze brakuje mi trzeciego źródła – Waszych sugestii. Więc już nie po raz pierwszy zwrócę się do Was z zapytaniem:

o czym chcielibyście czytać na tym blogu?

Oczywiście czekanie na Wasze pytania nie blokuje mnie w pisaniu tego, co sama zaplanowałam. Mogę wybrać sobie temat z listy i pisać, jednocześnie rozbudowując listę. Takie proste to i oczywiste, ale pozwolę sobie jeszcze przedstawić Wam graficznie:

pisanie

Zauważcie, że nie stworzyłam szczegółowego planu działania z zadaniami, harmonogramu z poszczególnymi tematami. Kiedyś tak robiłam. To podejście zabijało chęć do pisania. Bo zazwyczaj po napisaniu pierwszego artykułu pojawiał się pomysł na kontynuację. Często też wydarzało się coś ciekawego w moich działaniach zawodowych, czytelnik zgłaszał zainteresowanie konkretnym tematem, wpadła mi ciekawa książka w rękę, albo spadała na mnie inspiracja na konferencji, czy z Internetu. Tym razem więc określiłam sobie podejście do pisania na blogu:

  1. Ustaliłam jakie korzyści daje mi pisanie artykułów i prowadzenie bloga, co chcę przez to osiągnąć (Opisywać trendy? Ściągać zainteresowanie czytelników? Uczyć się opisując coś nowego? Utrzymywać ruch na stronie?…)
  2. Zaplanowałam etapy, w których podejdę do działania, a w ramach tych etapów ustaliłam:
    • Czy warto dzielić działania na etapy i czym się dany etap będzie wyróżniał?
    • Jaki ma być efekt końcowy etapu?
    • Jaka korzyść powstanie dla mnie?
    • W jaki sposób zrealizuję dany etap (krytyczne działania, zasoby itd.)?
    • W jaki sposób zadecyduję co dalej, jaki będzie kolejny etap?
  3. Teraz pozostaje odświeżać sobie to podejście za każdym razem gdy się zagubię lub zdemotywuję do pisania na blogu.

To, co opisałam powyżej i nazwałam podejściem do projektu mądre książki nazywają

planem strategicznym.

Taki plan przydaje się zawsze i bez niego ani rusz z projektem. Robicie takie plany w Waszych projektach? Komu powierzylibyście robienie planu strategicznego w świecie biznesu i co jeszcze mogłoby się w nim znaleźć?

Poniżej mała ściąga dla Was:

plan strategiczny

 

 

 

 

 

 

 

 

Advertisements

Comments

  1. Aniu, stworzyłaś piękne rysunki!:)
    „O mamusiu!” – skąd ja to znam:D myślenie o wszystkim na raz, a w rezultacie blokada przed ruszeniem z czymkolwiek i rosnąca „gula” w gardle 🙂 Tak, plan- zarys działań i jego realizacja krok po kroku- z naciskiem na „krok”, a nie myśleniem o całości i ogromie pomysłów, których nie brakuje:). Dzięki za inspirujący do działania tekst:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Inspirefulness

Because sharing is caring

Lean Agile Organization Tesis

Just another WordPress.com site

A Girl's Guide to Project Management

Project Management musings for one and all

%d blogerów lubi to: