O mnie

_MG_7509

Nie od zawsze wiedziałam, że zostanę Kierownikiem Projektów, ale od zawsze prowadziłam wiele projektów jednocześnie. W trakcie edukacji realizowałam stereotyp drogi „człowieka sukcesu”: skończyłam najlepsze liceum w mieście o najtrudniejszym profilu matematyczno-fizycznym, ukończyłam dwa kierunki studiów w trybie dziennym (kroatystykę i ekonomię). Skończyłam studia podyplomowe z zarządzania projektami, studia doktoranckie z ekonomii. Dostałam pierwszą pracę w międzynarodowej korporacji, wyszłam za mąż, kupiłam mieszkanie, samochód. Odnosiłam same „sukcesy”. W pracy szybko awansowałam z analityka danych finansowych na trenera, mentora nowych pracowników, następnie na kierownika projektu. Swoją pracę wykonywałam sumiennie.

I nagle coś nie wyszło. Znalazłam się na zakręcie – pierwsza prawdziwa wielka porażka, pierwsza nauczka od życia. Sprzedałam mieszkanie, samochód, wyprowadziłam się do innego miasta. Zmieniłam pracę. Od tego czasu w mojej głowie codziennie zaczęło pojawiać się pytanie „po co”. Po co coś robię, co mi to da. Czego pragnę.

To myślenie przeniosłam na pracę zawodową. Jeszcze 10 lat temu prowadziłam projekty w sposób poprawny – były dobre. Teraz odkryłam, że gdy wszyscy rozumiemy „po co”, angażujemy się w to z przekonaniem, całym sercem. Zdobyłam odwagę kwestionowania zlecanych mi projektów. Nie ma już miejsca na projekty zombie, które trwają latami i nikt już nie pamięta jaką korzyść miały dać organizacji. Nie ma miejsca na stwierdzenia typu „tak robiliśmy od zawsze”.

Projekty pochłonęły mnie całkowicie. Prowadziłam projekty w Thomson Reuters, w Citi, w PMI. Projekty biznesowe i wolontariackie. Projekty z obszaru rynków kapitałowych, HR, danych finansowych, z obszaru IT, księgowania funduszy inwestycyjnych. Globalne transformacje. Projekty o wielomilionowych budżetach, trwające kilka lat, angażujące ludzi z każdego kontynentu na świecie. Zdobywałam kolejne międzynarodowe certyfikaty z zarządzania projektami. Występowałam na międzynarodowych konferencjach.

Po ośmiu latach odeszłam z korporacji i zaczęłam prowadzić szkolenia oraz doradzać firmom. Było to idealne zajęcie pozwalające połączyć moją nową życiową rolę – rolę mamy dwóch cudownych córeczek. Prowadziłam szkolenia z najbardziej znanymi firmami na rynku. Przeszkoliłam ponad 600 osób, ponad 40 grup szkoleniowych. Sprawiało mi to ogromną radość i poczucie realizowania się tam, gdzie mogę rzeczywiście dać wartość światu.

I nagle przyszedł kryzys. Przestałam uśmiechać się na szkoleniach. Straciłam przekonanie, że moja praca jest wartościowa. W trakcie szkoleń zaczęłam negować to co w materiałach szkoleniowych. Zrozumiałam, że nie chcę już szkolić z teorii, nie chcę szkolić z narzuconego materiału nasyconego teorią i narzędziami, których w rzeczywistości nikt już nie stosuje. Nie chcę robić szkoleń, po których uczestnicy wracają zadowoleni do biurek i powracają do swojej rutyny sprzed kilku dni. W gruncie rzeczy nic się nie zmienia.

Dlatego stworzyłam własne podejście oparte na światowych praktykach oraz moich doświadczeniach. Obecnie prowadzę programy doradczo-warsztatowe w organizacjach. Stworzyłam też warsztaty z zarządzania projektami adresujące konkretne problemy i potrzeby kierowników projektów i organizacji, m.in.: PMP® Turbo Kurs, PM Esencjalista® , Zombie Stop® , PM Starter Kit® , Agile Survival®. Uczestnicy moich warsztatów i programów doradczo-szkoleniowych poznają przekrój praktycznych narzędzi, dzięki którym mogą osiągać  zamierzone korzyści w projektach. W efekcie zarządzają projektami z radością i satysfakcją.

W swojej pracy wykorzystuję najważniejsze lekcje, które dało mi życie:

–  Eliminuję projekty, które donikąd nie prowadzą,
– Prowadząc projekty, skupiam się na ich sensie, korzyści i efektach, które mają zrealizować,
– Stosuję narzędzia z różnych światowych praktyk, kierując się specyfiką biznesu, projektu oraz strategią i kulturą organizacji,
– Nie narzucam gotowego rozwiązania. Podczas moich programów doradczo-warsztatowych wspólnie z uczestnikami identyfikujemy problemy, następnie zespołowo opracowujemy rozwiązanie, a ja towarzyszę w jego wdrożeniu.

Jeśli chcecie wiedzieć jeszcze więcej na mój temat, zapraszam tu na mój profil na LinkedIN lub na stronę mojej firmy www.annajaszczolt.com.

Jeśli natomiast interesuje Was więcej na temat idei samego bloga, zapraszam tu.

Owocnej lektury,

Ania Jaszczołt (Erdmańska)

15 comments

  1. Angela

    Dzień dobry,

    Świetna strona! 🙂
    Mam pytanie dodatkowe o certyfikację Scrum Master I.
    Materiały są dostępne w języku polskim, a czy egzamin również można zdawać po polsku?

    Pozdrawiam,
    Angela

  2. Pingback: Cześć, czołem, hello! Czyli „co słychać”… – Zarządzam Projektami

  3. genzos

    Witaj, bardzo ciekawy blog!!! Moje pytanie jest trochę inne. Mieszkam na Sardynii, mówię w jezyku włoskim i polskim, ukończyłam 3 letnia politologie oraz podyplomowe studia z zarządzania w polsce. Zarządzanie najbardziej odpowiadało moim talentom, przez co, chcąc nie chcąc, używałam nowo zdobyte umiejętności we włsanym przedsiębiorstwie, stawiając sobie na celu realizację nowych pomysłów.
    Pytanie moje jest takie, czy tego typu doświadczenie jest w obszarze PMI coś warte? Czy należy je jakoś udokumentować? Dla mnie to były proste projekty, do których realizacji nie potrzebowałam udziału wielu osób, zwykły budżet, harmonogram działania itp.
    W jaki sposób działając samodzielnie można rozwijać się w branży PMI? Dodam, że tu na miejscu nie ma firm, które poszukiwałyby project managerow, nie ma nawet myślenia projektowego, wiec to co robię, jest po prostu wykorzystywaniem zdobytej wiedzy. Z jednej strony mogłaby być to nisza, którą mogłabym zacząć zapełniać ale z drugiej strony jak to robić bez ryzyka?

  4. Michał, bardzo się cieszę, że decyzja podjęta. Na których studiach stanęło?

    Jeśli chodzi o książki, to nie ma takiej, która mnie szczególnie zafascynowała w temacie zarządzania projektami. Fascynacja raczej przyszła z racji wykonywanego zajęcia, a w jej wyniku chęć pogłębienia wiedzy.

    Gdy zostałam PMem koleżanka pożyczyła mi książkę C.Cooka „Just enough project management”. Muszę przyznać, że to bardzo sympatyczna książeczka dobra na początek. Spodobała mi się też pozycja Mariusza Kapusty, o której pisałam na blogu tutaj: http://zarzadzam-projektami.pl/2014/10/14/kto-czyta-nie-bladzi-recenzja-ksiazki-z-zarzadzania-projektami/

    Z bardziej naukowych książek ciekawą pozycją jest „Nowoczesne zarządzanie projektami” pod redakcją M. Trockiego. Znajdziesz tam solidne podstawy, rzetelny opis wielu aspektów zarządzania projektami, studia przypadków, historię powstania zarządzania projektami oraz przekrój przez wszystkie metodyki.

    Klasyką z zarządzania projektami są oczywiście nazwiska Wysocki i Kerzner – podobnie, bardziej naukowe pozycje. Panowie wykonali kawał dobrej roboty jeśli chodzi o budowę zarządzania projektami jako oddzielnej dziedziny nauki.

    Jeśli interesuje Cię zarządzanie ryzykiem, gorąco polecam tzw. Risk Doctora, czyli Davida Hillsona. Miałam przyjemność uczestniczyć w jego warsztatach, a i poznać osobiście na konferencjach, czytałam również książki i naprawdę polecam. Obecnie wiele osób w Polsce inspiruje się jego podejściem do tematu ryzyka.

    Jeśli chodzi o pozycje motywacyjne, to uwielbiam dwie, również sprezentowane przez tę samą, wyżej wspomnianą koleżankę:
    1. „Taming tigers” Jima Lawlessa
    2. „Switched on” Sahar Hashemi

    Z bardziej świeższych trendów w zarządzaniu projektami (a szczególnie zarządzaniu zespołami) numerem jeden jest obecnie dla mnie Jurgen Apello i jego koncepcja Management 3.0. Tak szczerze mówiąc, to w światowych trendach koncepcja już przestarzała, ale na naszym polskim rynku wciąż rewolucyjna dla wielu przedsiębiorstw. Jeśli dobrze poszperasz na jego stronie, znajdziesz darmowy dostęp do jego książki. Tę pozycję uwielbiam, więc szczególnie gorąco polecam.

    Poza tym najwięcej wiedzy dało mi uczestnictwo w seminariach PMI, konferencjach, czyli okazje do poznania innych PMów i wymiany doświadczeń.

    Sporo też czytam w Internecie oraz prasie, głównie rozmaite zagraniczne blogi, a z publikacji różne publikacje globalnego PMI a także na naszym polskim podwórku „Magazyn Zarządzanie Projektami” oraz „Strefa PMI”.

    Jeśli jeszcze coś przyjdzie mi to głowy, to dodam w kolejnych komentarzach. Dzięki Twojemu pytaniu napisałam prawie kolejny wpis na bloga 😉

    Udanej lektury!
    A

  5. Po dłuższych przemyśleniach zdecydowałem się na studia podyplomowe. Studiowałem wcześniej zarządzanie ale program tych studiów podyplomowych wydaje się rozbudowany i pozwoli mo rozszerzyć swoją wiedzę na temat PM.

    Co do książki: Czy masz jakiś numer jeden? Książka która Cię zafascynowała, sprawiła że jeszcze bardziej chciałaś drążyć temat? Jeśli nie masz takiej książki to może coś po co sięgnęłaś na początku swojej projektowej podróży 🙂

    Dzięki,
    Michał

  6. Michał,
    Przede wszystkim chciałabym uniknąć generalizowania. Może nie do końca mi się to udało w tamtym artykule. Otóż szkolenia są różne, można znaleźć i długie i krótkie, od podstaw i dla bardziej zaawansowanych. Są też takie, które opisują różne metodyki. Podobnie jest ze studiami podyplomowymi. Jeśli nie studiowałeś zarządzania, czy ekonomii, to studia podyplomowe z pewnością bardzo Ci się przydadzą. A jeśli nawet studiowałeś, to nadal warto przeanalizować program takich studiów, koniecznie wykładowców i wtedy podjąć decyzję. W moim przypadku sporo przedmiotów powtórzyło się na studiach podyplomowych, więc szkolenie okazało się o wiele bardziej efektywne pod kątem wykorzystania czasu. Ale studiów podyplomowych i programów szkoleniowych jest całe mnóstwo, podobnie jak wykładowców, stąd – nie generalizujmy.

    W poszukiwaniu pracy zawsze najważniejsze będzie doświadczenie. Studia, szkolenie, certyfikat… wybierasz przede wszystkim dla siebie.

    Jeśli chodzi o listę książek, to od jakiegoś czasu planuję takową stworzyć. Mogłabym coś Ci polecić, pytanie czy interesuje Cię coś dla bardziej, czy mniej zaawansowanych?

    Z pozdrowieniami,
    Ania

  7. Aniu,
    Dzięki za odpowiedź. Na pewno wezmę sobie twoje uwagi do serca.
    Przeczytałem twój artykuł na temat studia vs szkolenie i też dało mi to dużo do myślenia. Ale mam jedno pytanie a może bardziej dylemat. Szkolenie jest ok, krótkie i od razu certyfikat ale czy o to właśnie chodzi? Czy przez ten krótki czas szkolenia, można pojąć czym jest zarządzanie projektami? Wiem że fajnie mieć certyfikat i do tego będę dążył ale w tym momencie bardziej mi zależy na realnej wiedzy. W moim przypadku, tak jak mi zasugerowałaś chciałbym od czegoś zacząć a chyba najlepszą jednak bazą wyjściową będą studia podyplomowe, które pokażą mi przede wszystkim jakie są metodyki, na czym polegają i po tym będę mógł się bardzie określić, w czym się chce dalej rozwijać bo dróg jest sporo.

    Czy mógłbym Cię jeszcze poprosić o twoją listę TOP książek dotyczących Zarządzania Projektami? Czy masz taki ranking?

    Pozdrawiam serdecznie,
    MIchał

  8. Cześć Aniu,
    Nazywam się Michał i od niedawna jestem Kierownikiem Projektu w jednej z dużych sieci handlowych. Jest to branża specyficzna i z tego co zdążyłem zauważyć, nie do końca wygląda to jak typowe zarządzanie projektami. Uważam że fajnie by było gdybym oprócz doświadczenia jakie zyskuje w ramach mojej roli, skupił się także na poszerzeniu swojej wiedzy na temat projektów/proces. I tutaj leży mój problem.

    Zastanawiam się nad poniższymi opcjami:
    1. Studia podyplomowe np. SGH Zarządzanie projektami – które dają możliwość uzyskania sporej dawki wiedzy na temat PM + zniżka na egzamin PRINCE2 po ukończeniu studiów
    2. Studia Lean management/service na uczelni Łazarskiego- dość nowy kierunek studiów, pomaga zrozumieć procesy zachodzące w firmie by potem je udoskonalać. Ciekawa perspektywa + certyfikat a następnie mógłbym zapisać się na egzamin PRINCE2
    3. Szkolenie Lean Six Sigma, które tez mogłoby mi pomóc zrozumieć lepiej procesy w firmie oraz je udoskonalać.

    Nie ukrywam że skłaniam się bardziej do tej pierwszej opcji, która może być dobrą bazą wyjściową do dalszego rozwoju. Nie chce się także szufladkować, w przyszłości być może zmienię branżę.

    Co myślisz na ten temat? Czy studia są potrzebne czy lepiej skupić się na szkoleniach.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Michał Dziewiałtowski

    • Cześć Michał,

      Odnoszę wrażenie (może mylne), że chciałbyś się rozwijać, ale nie do końca wiesz, w którym kierunku. Sama studiowałam orientalne języki (chorwacki i serbski oraz rosyjski), potem ekonomię (handel zagraniczny), po drodze gardząc możliwością studiowania prawa, a potem zarządzanie projektami. Powody ukończenia tych różnych kierunków są tak samo różne jak kierunki;) Choć przyznam, że za każdym razem w pewnym stopniu starałam się wybrać coś, co zapewni mi pewien dobrobyt. No, może nie tyle dobrobyt, co choćby brak zmartwień o pracę. Moje doświadczenie potwierdziło jednak zupełnie inną regułę, którą od jakiegoś czasu niezmiennie stosuję: rób, to co kochasz, rozwijaj się w tym, co Cię interesuje, a wtedy będziesz szczęśliwy, spełniony zawodowo a i kwestia szans na rozwój, czy dalsze awanse sama się rozwiąże. Zapewniam Cię, że sprawdza się u mnie.

      Lean Management i PMowanie mają jedną wspólną zaletę – stosuje się je we wszystkich branżach. PMowanie to jednak bardziej obszerne pojęcie, w nim zwiera się wiele metodyk. Rozumiem, że Ty rozważasz metodykę PRINCE2.
      Skolei Lean to jeden ze sposobów usprawniania procesów. Czyli tak jakby od razu kierunek obrany na jedną metodykę.

      Oczywiście możesz zostać świetnym PMem specjalizującym się we wdrażaniu Leanu. Ale chyba warto podejść do tego w dwóch etapach: najpierw wyspecjalizować się w jednym, potem w drugim. Pytanie co bardziej Cię interesuje.

      Jeśli chodzi o decyzję studia podyplomowe vs szkolenia, moją odpowiedź na to pytanie znajdziesz tutaj: http://zarzadzam-projektami.pl/2014/09/01/co-lepiej-wybrac-szkolenie-czy-studia-podyplomowe-z-zarzadzania-projektami/. Myślę, że sednem są tutaj wykładowcy. Ja zawsze stawiam na praktyków. Gdyby miał mnie szkolić ktoś mądrzejszy ode mnie o jedną książkę, czy dwie, uznałabym to za totalną stratę czasu i pieniędzy. Ale to moje osobiste, subiektywne zdanie. Teoretyka z zarządzania projektami wyczuję po pierwszej minucie i to determinuje moje stanowisko w tym temacie 😉

      Trzymam kciuki za podjęcie decyzji. Każda będzie dobra, musi tylko iść z głosem (serca) pasji…

  9. Cześć Aniu,
    Nazywam się Michał i od niedawna jestem Kierownikiem Projektu w jednej z dużych sieci handlowych. Jest to branża specyficzna i z tego co zdążyłem zauważyć, nie do końca wygląda to jak typowe zarządzanie projektami. Uważam że fajnie by było gdybym oprócz doświadczenia jakie zyskuje w ramach mojej roli, skupił się także na poszerzeniu swojej wiedzy na temat projektów/proces. I tutaj leży mój problem.

    Zastanawiam się nad poniższymi opcjami:
    1. Studia podyplomowe np. SGH Zarządzanie projektami – które dają możliwość uzyskania sporej dawki wiedzy na temat PM + zniżka na egzamin PRINCE2 po ukończeniu studiów
    2. Studia Lean management/service na uczelni Łazarskiego- dość nowy kierunek studiów, pomaga zrozumieć procesy zachodzące w firmie by potem je udoskonalać. Ciekawa perspektywa + certyfikat a następnie mógłbym zapisać się na egzamin PRINCE2
    3. Szkolenie Lean Six Sigma, które tez mogłoby mi pomóc zrozumieć lepiej procesy w firmie oraz je udoskonalać.

    Nie ukrywam że skłaniam się bardziej do tej pierwszej opcji, która może być dobrą bazą wyjściową do dalszego rozwoju. Nie chce się także szufladkować, w przyszłości być może zmienię branżę.

    Co myślisz na ten temat? Czy studia są potrzebne czy lepiej skupić się na szkoleniach.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Michał Dziewiałtowski

  10. Cześć Karol,

    Rozumiem, że pracujesz na stanowisku Team Leadera? Jeśli tak, zapewne miałeś przyjemność zarządzać projektami w ramach tej roli. W zawodzie Kierownika Projektu najbardziej liczy się doświadczenie. Certyfikaty natomiast to miły (ale i dość ważny, głównie w rekrutacji) dodatek. Na Twoim miejscu spisałabym dokładnie portfolio projektów, którymi zarządzałeś jako TL lub brałeś udział. Zrobiłabym certyfikat i zaczęła szukać pracy na stanowisku Kierownika Projektów, najlepiej w tej samej branży – na początek może być łatwiej.

    Jeśli czujesz braki w wiedzy na temat zarządzania projektami, warto zastanowić się nad kursem. Kurs przygotowujący do certyfikacji PRINCE2 może nie wystarczyć. Wszystko zależy od Twojej wiedzy. Jeśli jest niewielka, zaczęłabym od kursu z podstaw zarządzania projektami, który omawia również wszystkie standardy i metodyki. W ten sposób będziesz wiedział dlaczego decydujesz się akurat na PRINCE2 a nie na przykład na PMP, albo jedną z metodyk Agile.

    Trzymam kciuki za zmianę pracy i pozdrawiam serdecznie,
    Ania

    PS. Koniecznie daj znać jak Ci idzie:)

  11. Karol

    Dzień dobry,
    Nazywam się Karol i pracuje w jednej z angielskich fabryk na pozycji TL. Mam w planach zrobienie kursu PRINCE2 następnie zmianę pracy. Nie znam się na angielskim rynku i nie wiem jakiego rodzaju pracy-jako poczatkujacy- i jakiego stanowiska mógłbym szukać .Czy może Pani mi doradzić ew.jakie kursy warto byłoby zrobić i na jakie stanowisko mogę aplikować mając certyfikat z PRINCE2? Z góry dziękuję.
    Karol

Prowadzę bloga ofd 2013 roku, a każdy komentarz dodaje mi skrzydeł:)