Co czytać z zarządzania projektami (i nie tylko) Cz. 3

Obiecana kontynuacja cyklu „Co czytać…” Ciekawa jestem co już przeczytaliście, a co widnieje na Waszej liście?

Co czytac czesc 3

Ja obecnie zaczytuję się w Jurgenie Appelo: Managing for happyness. Pozycja uwieczniona w części 2 cyklu. Pięknie wydana książka, inspirująca i oddająca sedno współczesnych trendów. Lubię język i styl pisania Jurgena. Ciekawie przedstawia temat nawiązując do swoich doświadczeń i tego, co powiedzieli inni, znani w branży. Sporo żartuje i używa wizualizacji, a dokładnie: własnoręcznie stworzonych obrazków, co bardzo mi odpowiada, bo sama od jakiegoś czasu się tym fascynuję. Jego mocną stroną jest też nawiązanie do teorii naukowych, ale tego akurat więcej doświadczycie w Management 3.0.

Kolejna pozycja, którą aktualnie zgłębiam to Strategia Błękitnego Oceanu. Klasyka marketingowa traktująca o strategii tworzenia własnej marki. Ciekawa koncepcja wsparta rzeczywistymi przykładami. Widnieje na powyższej liście.

Pozdrawiam, życząc udanej lektury!

Anna Jaszczołt

PS. Część pierwszą cyklu znajdziecie tutaj, a drugą tutaj.

 

 

Zarządzasz międzynarodowymi projektami? Tej pozycji nie możesz pominąć!

Tak, dobrze zauważyliście: nie będzie podsumowania roku, ani tekstu na temat postanowień noworocznych. Jest coś, co może Wam się przydać, więc „kujemy żelazo póki gorące”.

Właśnie skończyłam lekturę Jeana Bindera pt. Global Project Management. Communication, Collaboration and Management Across Borders i postanowiłam od razu podzielić się swoimi wrażeniami. Otóż jest to pozycja, której kierownik projektów w międzynarodowej korporacji po prostu nie może pominąć. Jean Binder przedstawia w niej zbiór zasad zarządzania projektami globalnymi (ang. framework). Autor książki nie skupia się na definicjach, czy technikach project managementu. Te uznaje za znane, opisane w PMBoKu, czy podręczniku do PRINCE2. Autor opisuje wszystkie DODATKOWE aspekty, z którymi kierownicy projektów spotykają się zarządzając projektami globalnymi.

jean binder

Nie trudno więc się domyśleć, że główny nacisk położony został na: zarządzanie zespołem, komunikację, struktury organizacyjne oraz narzędzia i techniki stosowane w projektach międzynarodowych. Wiele napisano też o różnicach kulturowych (przedstawiono badania Hofstede i Trompenaars’a).

Pozycja nie jest nowością, ma już swoje lata. Została wydana w 2007 roku i w roku następnym otrzymała tytuł najlepszej książki z zarządzania projektami nadany przez Project Management Institute. Jednak ja trafiłam na nią dopiero teraz, przygotowując się do doktoratu. Pewnie stało się tak dlatego, że nie jest dostępna w Polsce i przyznam, tym razem musiałam się o nią mocno postarać.

Czytając tę książkę zauważyłam jak ogromne mam szczęście. Właściwie od początku swojej kariery PMa pracuję nad międzynarodowymi projektami, a więc od początku „PMuję” z wysoką poprzeczką. Na szczęście swoje pierwsze projekty prowadziłam w organizacji wprost świetnie działającej w środowisku globalnym. Ba! Stwierdzam z dumą i radością, że mój pierwszy pracodawca miał w pełni wdrożony i hulający wprost proces zarządzania projektami globalnymi. Telefony na IP, telekonferencje, wideokonferencje, SharePointy, huby, komunikatory… pod koniec nawet telepresence! Tak, narzędzi mieliśmy mnóstwo i praktycznie każdy wiedział jak się nimi posługiwać. Po prostu, praca z kolegami po drugiej stronie półkuli była na porządku dziennym. Ta książka niesamowicie mi to uświadomiła.

Moje kolejne wrażenie na gorąco to: jaka szkoda, że nie wiedziałam o istnieniu tej książki gdy zostałam PMem! Praca przy pierwszych projektach byłaby o wiele prostsza… A ile stresów by odeszło… Tak bardzo brakowało mi jednego rzetelnego źródła, podręcznika, który nauczy mnie jak zarządzać projektem w wirtualnej rzeczywistości.

Dlatego polecam tę książkę gorąco!

Jest szczególnie przydatna również organizacjom, które planują uporządkować swój system współpracy wewnętrznej na poziomie globalnym. Zawiera wskazówki co do wdrażania zaproponowanego zbioru zasad.

„Kto czyta, nie błądzi”. Recenzja książki z zarządzania projektami.

Dzisiaj kilka słów o książce, która ostatnio wpadła w moje ręce: Zarządzanie Projektami krok po kroku Mariusza Kapusty.

Ksiazka Mariusza Kapusty photo

Od czasu do czasu lubię zweryfikować swoją wiedzę oraz postępowanie w zarządzaniu projektami i za świetną formę takiej weryfikacji uważam szkolenie, czy lekturę książki na temat project managementu. Często gnam od projektu do projektu, planuję, realizuję, naprawiam… Lubię czasem się zatrzymać i przypomnieć sobie podstawy zarządzania projektami przez pryzmat swoich działań projektowych. Książkę Mariusza Kapusty przeczytałam w jeden wieczór. Przewracając strony tej sympatycznej pozycji, analizowałam w głowie ostatnio zarządzane przeze mnie projekty. Czy któryś element ostatnio w moich projektach ucieka? Zaniedbuję jakieś działania, zarządzając projektem? Mogłabym zrobić coś lepiej? Taka weryfikacja szczególnie ciekawie działa w stosunku do świeżo zakończonych projektów. Jednym słowem dzięki tej książce zrobiłam własne project managementowe lessons learned 😉 Tak, przyznaję, książka mało wymagająca i mówcie co chcecie, ale Kierownik Projektów z wieloletnim doświadczeniem i przekonaniem, że pozjadał wszystkie rozumy to nie ja 🙂 Nikt z nas nie jest doskonały, a raz zaabsorbowana wiedza kilka lat temu ma prawo się ulotnić. Zarządzanie projektami w jednej dziedzinie, czy jednej organizacji wspomaga proces ulatniania. Sprawia, że stawiamy na sprawdzone metody, popadamy w rutynę, nie zastanawiając się nawet, że moglibyśmy zrobić coś jeszcze lepiej. A zatem, naprawdę warto, polecam wszystkim odświeżanie wiedzy co jakiś czas.
No dobrze, czas najwyższy przejść do sedna tego artykułu. Książka Mariusza… Pozwolę sobie nazwać Mariusza po imieniu, bo znam go osobiście. Kilka dobrych lat temu (chyba sześć?) miałam niewątpliwą przyjemność uczestniczyć w jego szkoleniach przygotowujących do PMP i bardzo miło je wspominam. Książka Mariusza jest napisana niezwykle przystępnym językiem, żartobliwie i jednocześnie przejrzyście. Mariusz przedstawia podstawy zarządzania projektami. Jego pozycja to niezbędny przybornik dla początkujących PMów oraz członków zespołów projektowych. Co najbardziej spodobało mi się w książce Mariusza?

– Definicja projektu zgodna ze współczesnymi trendami, czyli wytłumaczenie dlaczego i w jaki sposób projekty robimy kawałek po kawałeczku.

– Czarny Zeszyt – ja to nazywam z angielska Issue Logiem 😉 Niemniej jednak bardzo przystępnie i konsekwentnie przedstawiona koncepcja (nie wspominając o jej przydatności).

– Podejście do ryzyka: ryzyko to zarówno szanse, jak i zagrożenia. Wciąż mamy niską świadomość tego faktu, tymczasem Mariusz wyjaśnia to w bardzo przystępny sposób.

– Kilka niezbędnych słów o metodykach, jednocześnie rozprawiających się z powszechnie panującymi mitami (PMBoKa się nie wdraża!)

– Świetna definicja Sponsora! Tak, to podstawa, a jednak rola Sponsora jest często błędnie interpretowana. Do nieporozumień dochodzi nawet na konferencjach, wśród doświadczonych PMów. Tymczasem Mariusz tu wszystko pięknie wyjaśnia, nawiązując też do roli Klienta.

– Ciekawe i przydatne dla początkujących PMów case studies przewijają się przez wszystkie omawiane etapy projektów.

– Mariusz krótko i zwięźle podsumowuje każdy rozdział książki.

– Bardzo praktyczna formuła do określania celu projektu.

– Rozróżnienie kryteriów sukcesu i celu.

– Podkreślanie znaczenia planu („Plan projektu nie jest najważniejszy. Najistotniejszy jest sam proces pracy nad nim”)

– Propozycja stosowania uniwersalnego podejścia Kaizen.

– Grzechy Sponsorów i PMów.

– Przedstawienie zarządzania projektem krok po kroku w przystępny sposób.

– Polityka, sposób działania dużych organizacji.

– Wiele przykładów z życia wziętych.

Podsumowując, polecam książkę Mariusza. Wydaje mi się szczególnie pomocna osobom, które pracują przy projektach w dużych organizacjach. Świetna dla początkujących PMów w korporacjach – uchroni przed wypaleniem, wesprze w dość brutalnym pierwszym zderzeniu z polityką dużych organizacji.

Pracujesz czterdzieści godzin w tygodniu? Czas to zmienić!

The 4-Hour Workweek Timothy’ego Ferriss’a

Jakiś czas temu (właściwie sprawdziłam, było to dokładnie 1 lipca) obiecałam Wam recenzję książki Timothy’ego Ferrissa pt. Czterogodzinny tydzień pracy. Pisałam już, że lektura ta kipi pomysłami na usprawnienie tygodnia pracy tak, by skrócić go do czterech godzin. Co więcej, w książce znajdziecie przepis na to jak zminimalizować czas, który poświęcamy na pracę, jednocześnie maksymalizując czas, w którym realizujemy swoje marzenia i czerpiemy pełnymi garściami z życia. A więc Moi Drodzy, ta pozycja książkowa zobowiązuje! Jest piękny letni wieczór i nie mogę spędzić go całego nad pisaniem tego artykułu. Do rzeczy!

 The-4-hour-workweek

Jaka jest koncepcja?

Wieść życie, w którym spędzamy jak najmniej czasu na pracę, skupiając się na przyjemnościach, rozwoju i przyjaciołach. W myśl idei pokolenia NEW REACH (w skrócie NR) wykorzystać wszystkie dobra kuli ziemskiej, pracując z dowolnego miejsca na świecie. Nie tracić czasu. Spełniać swoje marzenia. Nie czekać na emeryturę, ale już teraz dysponować porównywalną ilością wolnego czasu. Niemożliwe? Czytajcie dalej 🙂

Kim jest autor?

Wykładowca na Uniwersytecie Princeton z tematyki Przedsiębiorstw High-Tech oraz Inżynierii Elektrycznej. Doradca do spraw finansów i przedsiębiorczości na Uniwersytecie w NASA. Pierwszy Amerykanin, który pobił Rekord Guinnessa w tango. Zna pięć języków (angielski, niemiecki, hiszpański, chiński i japoński). Mistrz narodowych zawodów z kickboxingu w Chinach. Łucznik konny w Nikko, Japonia. Stypendysta programu Henry’ego Crown’a na Uniwersytecie w Aspen. Badacz dziedziny azylów politycznych. Tancerz stylu breakdance w MTV na Tajwanie. Zawodnik irlandzkiego hokeja na trawie. Wyróżniony za najlepszą autopromocję przez Wired Magazine. … i wiele innych.

Wydaje się dość istotne dodać, iż – wbrew pozorom – Tim nie ma jeszcze sześćdziesięciu lat, i w ogóle mu nie blisko do wieku emerytalnego 😉

Co znajdziecie w książce?

Lekturę można podzielić na trzy części:

  • opis idei NR,
  • wskazówki jak usprawnić swój czas pracy,
  • rady dotyczące otworzenia własnego biznesu (Zdaniem Ferrissa najlepiej zarabia się na byciu ekspertem w wąskiej dziedzinie, w której się specjalizujemy).

Dodatkowo, każdy rozdział książki kończy się tzw. sekcją Q&A (ang. Questions and actions, Pytania i akcje), w której autor pomaga czytelnikowi zidentyfikować własne problemy oraz znaleźć ich rozwiązania. Część naprawdę skuteczna – polecam.

Co więcej, w części dotyczącej otwarcia własnego biznesu możemy znaleźć długie listy firm i źródeł informacji rekomendowanych przez autora.

Minusy?

Z mojego punktu widzenia autor mocno przesadził w następujących kwestiach:

– PASJA – głęboko wierzę w to, że pracę można połączyć z pasją i – w ten sposób zarabiając na życie – być szczęśliwym. Ferriss natomiast zupełnie oddziela od siebie te dwie sfery. Praca to jedno, pasja to drugie.

– OUTSOURCING – jest jak najbardziej ok! Jednak u Ferrissa występuje w tak zintensyfikowanym wydaniu, że nie mogę się z nim zgodzić. Wynająć asystentkę w Indiach do opłacania naszych rachunków? Tak! Zatrudnić firmę zewnętrzną do kupienia prezentu dla naszego dziecka, czy też przeproszenia w naszym imieniu żony? Nie! Dla mnie to stanowcza przesada, szczególnie gdy autor opisuje, że firma kupiła żonie kwiatki w jego imieniu, na co on sam by nie wpadł nie uznając sytuacji za aż tak dramatyczną. Muszę jednak przyznać, że lektura Ferrissa utwierdziła mnie, że mój nawyk robienia wszystkich, nawet spożywczych zakupów online jest całkiem korzystny. Zastanawiam się co jeszcze jestem gotowa zlecić do wykonania innym. Do dziś kołacze się po mojej głowie wątpliwość: Czy aby Ferriss napisał tę książkę? A może zlecił jej napisanie komuś innemu?

– NETWORKING I ELEMENT „FACE TO FACE” – autor udziela wskazówek by jak najkrócej rozmawiać przez telefon ze współpracownikami, a najlepiej by kontaktować się ze wszystkimi jedynie przez pocztę elektroniczną. Zdaniem Ferrissa wszystkie spotkania są zbędne i z założenia powinniśmy stawać okoniem przed każdym zaproszeniem do dyskusji. W pracy nie ma miejsca na rozmowy w stylu „Co słychać”. Tim, przepraszam Cię, ale i w tym miejscu mocno się z Tobą nie zgodzę. Za bardzo lubię pracę z ludźmi, a jeszcze bardziej doceniam efektywność, która wzrasta dzięki zachowaniu dobrych relacji i poznaniu ludzi, z którymi się pracuje.

– CZYTANIE – czytanie książek to strata czasu. Jedyna dopuszczalna lektura przez Ferrissa to pozycja z gatunku fantasy czytana do poduszki. O nie! Czytanie rozwija, poszerza horyzonty, ćwiczy naszą wyobraźnię, słownictwo…. Tyle ma plusów, że gotowam kopnąć Ferrissa w kostkę za tę radę 😉

Cenne inspiracje?

Znalazłam w lekturze wiele cennych wskazówek. Oto niektóre z nich:

– Wszystko co masz zrobić danego dnia, zrób przed godziną 11.

– Rób listę rzeczy do zrobienia i…. listę rzeczy, których się od Ciebie oczekuje, ale nie masz zamiaru poświęcić na nie czasu.

– Przejdź na dietę nisko-informacyjną – nie oglądaj telewizji, nie czytaj gazet i Internetu. Pytaj znajomych co słychać w świecie a oni z pewnością streszczą Ci najważniejsze wydarzenia. Muszę przyznać, że odkąd nie oglądam telewizji (będzie około 10 lat) moje życie domowe zyskało nową jakość. Gazety jednak czytam. Jestem uzależniona od zapachu świeżej prasy przy niedzielnej kawie a przesiadywanie w kawiarniach to mój weekendowy nawyk. Internet? Hmm, chyba muszę jeszcze nad tym popracować 😉

– Pozbądź się kłopotliwych klientów – po prostu, szkoda czasu i energii. Skupiając się na klientach bezproblemowych zyskamy o wiele więcej.

– Stawiaj sobie TYLKO NIEREALNE CELE – tak! Cel ma zawsze wydawać się nierealny. W innym wypadku nie wykorzystamy całego swojego potencjału.

– Gdybyś dzisiaj mógł pracować tylko przez godzinę, którymi zadaniami byś się zajął i w jaki sposób?

– …. Wiele innych wskazówek, których jednak nie przytoczę, ponieważ nie o streszczenie książki tu chodzi 😉

Czy polecam?

Stanowczo tak! Książka Ferrissa zmieni Wasze myślenie na temat pracy i życia. Zabierze Was w inny wymiar rzeczywistości. Niezależnie od tego czy pracujecie w korporacji, czy prowadzicie swoje biznesy, znajdziecie w niej multum praktycznych wskazówek i jeszcze więcej przykładów dotyczących sprawniejszego wykorzystania swojego czasu. Ferriss „nie owija w bawełnę”, o wielu sprawach pisze wprost, ułatwiając w ten sposób konfrontację czytelnika z opisywanym problemem. Książka jest też dobrym źródłem informacji na temat firm outsourcingowych na świecie oraz wszelakich inicjatyw skupiających się na zwiększaniu efektywności.

Kto bardziej potrzebuje tego typu wskazówek, niż my: Kierownicy Projektów żonglujący zazwyczaj kilkoma projektami naraz? 🙂

Czy warto dawać z siebie wszystko?

Dzisiaj polecam Wam lekturę książki Sahar Hashemi pt.: Switched On

Jeśli macie ochotę na inspirujący kawałek książki, coś co ustawi Was w odpowiednie tryby myślenia na temat kariery i własnego rozwoju, dzisiaj chciałabym gorąco polecić Wam pozycję Sahar Hashemi pt.: Switched on. Osobiście od czasu do czasu bardzo lubię zanurzyć się w tego typu lekturze. Zazwyczaj napawa mnie to refleksją, inspiruje do przemyśleń na temat dotychczasowych osiągnięć, poziomu satysfakcji, spełnienia i kierunku, w którym zmierzam. Po prostu idealna pozycja dla tych, którzy chcą wprowadzić zmiany w ramach dopiero co rozpoczętego roku!

Sahar Hashemi: "Switched On"

Kim jest autorka?

Sahar Hashemi jest znana przede wszystkim jako założycielka Coffee Republic w Wielkiej Brytanii.  Jako twórczyni dwóch marek, uzyskała tytuł „pionier to the life of the nation” od Królowej Wielkiej Brytanii. Daily Mail nazwał ją jedną z najbardziej wpływowych kobiet w kraju.  Podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos pełniła rolę Young Global Leader. Management Today mianował ją jedną z 35 najbardziej wpływowych kobiet w biznesie poniżej 35 roku życia.

Jak już wcześniej wspomniałam, najbardziej znanym sukcesem Sahar jest Coffee Republic, pierwsza w Wielkiej Brytanii sieć barów kawowych. Założyła ją razem z bratem, otwierając pierwszy bar w Londynie w 1995 roku. Do końca 2001 roku wspólnie rozwinęli biznes do 100 sklepów i obrotu wysokości 30 mln funtów. Kolejnym przedsięwzięciem Sahar była marka Skinny Candy, czyli słodyczy wolnych od poczucia winy (niskokaloryczne słodycze o niewielkiej zawartości tłuszczu, które nie wywołują poczucia winy u osób dbających o dietę). W 2008 roku Sahar sprzedała markę firmie Glisten plc.

Sahar jest również autorem książki pt. Anyone Can Do it: Building Coffee Republic from our Kitchen Table, która stała się bestsellerem. Do tej pory przetłumaczono ją na sześć języków.

Jeśli macie ochotę usłyszeć historię sukcesu Sahar Hashemi, polecam ten flimik.

Natomiast kilku słów o koncepcji Switched On wysłuchać możecie tutaj.

Po tym krótkim wstępie macie wrażenie, że książka Sahar jest przeznaczona tylko dla przedsiębiorców? Nic bardziej mylnego! Przed rozpoczęciem pracy nad Coffee Republic Sahar spełniała marzenie swojego dzieciństwa, rozwijając karierę prawniczą w najbardziej prestiżowych firmach na świecie. Dość szybko odkryła jednak, iż to zajęcie nie daje jej poczucia spełnienia. Jak sama mówi, codziennie w pracy angażowała zaledwie 60% swoich możliwości. Dopiero nagła śmierć ojca uświadomiła Sahar, że życie jest zbyt krótkie by nie czerpać przyjemności z tego co robimy na co dzień. Następnym krokiem była decyzja o rozpoczęciu własnego biznesu. Sam pomysł na własną firmę nie przyszedł łatwo. Niszę na rynku zauważyła Sahar a do wdrożenia koncepcji w czyny namówił ją brat.

Switched On – czym to się je?

Po latach doświadczeń Sahar odkryła, iż niezależnie od tego czy jesteśmy zatrudnieni w firmie, czy prowadzimy swój własny biznes, drogą do sukcesu jest pełne zaangażowanie w to co robimy, stuprocentowa aktywizacja naszych myśli, działań tu i teraz – stan, który autorka nazwała Switched On.

Dlaczego warto być Switched On?

–  Życie jest zbyt krótkie by przychodzić do pracy tylko ze względuna przysłowiowy „odcinek wypłaty” na koniec miesiąca.

– Spójrzmy prawdzie prosto w oczy, w pracy spędzamy większą część naszego życia, musimy więc czerpać przyjemność z każdej spędzonej tam minuty!

Sahar z własnego doświadczenia wie, iż stan Switched On ten jest szczególnie trudno osiągnąć w korporacjach. Kultura dużych organizacji zachęca do akceptacji status quo, do kopiowania zastosowanych już rozwiązań („bo tak zawsze robiliśmy”), do płynięcia z głównym nurtem (tzw. „go with the flow”).

Tymczasem wprowadzenie się w tryby Switched On oznacza przejście:

z…                                                                                do…

Robienia dokładnie tyle ile wystarczy                       Dawania 100% z siebie

Kurczowego trzymania się swojej pracy                   Rozwijania się i uczenia każdego dnia

Stania w miejscu                                                            Ciągłego bycia w ekscytującej podróży

Czekania aż nam powiedzą co mamy zrobić            Bycia proaktywnym

Znudzenia wykonywaniem bezsensownej pracy    Poczucia bycia spełnionym i zainspirowanym

Zadowolenia ze swojej strefy komfortu                     Doskonalenia swoich zdolności twórczych

Wywierania wrażenia jako wystarczający dobry, ok  Bycia niezastąpionym

W jaki sposób osiągnąć taki stan?

Głównym założeniem bycia Switched On jest wypracowanie w sobie ośmiu następujących nawyków:

1)      Wiara, że każdemu może się udać

2)      Wczuwanie się w sytuację Klienta

3)      Wychodzenie poza ściany biura

4)      Istota bycia „jak dziecko we mgle”

5)      Tworzenie prototypów

6)      Ignorowanie „nie”

7)      Bootstrapping, czyli wdrażanie pomysłów przy niskim zaangażowaniu zasobów

8)      Angażowanie 100% siebie w pracę

Dalej odsyłam Was do książki, w której Sahar szczegółowo opisuje w jaki sposób wypracować powyższe nawyki. Znajdziecie tutaj sporo przykładów z działań samej autorki, ale i też innych znanych ludzi sukcesu.

Książka jest napisana bardzo przystępnym angielskim. Nie jest obszerna, co działa na jej korzyść. Można ją wszędzie ze sobą zabrać, poczytać w drodze do pracy, w kolejce na poczcie i nie tylko 🙂