Jak zdobyć doświadczenie w zarządzaniu projektami? A przy tym również: nietuzinkowych przyjaciół, ciekawe znajomości oraz to wspaniałe uczucie, że się zrobiło coś dobrego dla tego świata?

Jakiś czas temu (sprawdziłam kiedy – prawie dwa lata temu!!!) pisałam o inicjatywie English Camp organizowanej przez Project Management Institute Gdańsk Branch. Artykuł znajdziecie tutaj. Nadal nie mam wątpliwości, że warto udzielać się w takich akcjach i z łezką w oku wspominam tamte czasy. Jeszcze cieplej robi się na mym sercu gdy wiem, że ta inicjatywa trwa, rozwija się, przyciąga coraz to nowych ludzi, odkrywa nowe talenty z zarządzania projektami, no a przede wszystkim pomaga kolejnym dzieciom z trójmiejskich domów dziecka i rodzin zastępczych.

Dzisiaj będzie o kolejnej edycji obozu – English Winter Camp 2015. To już 6. raz dzieci pojadą na nieziemskie ferie zimowe, podreperują angielski, posmakują nowych sportów, poznają zupełnie inny kawałek świata. Co więcej, organizacja obozu ewoluowała do tego stopnia, że jest on teraz zarządzany przy pomocy technik Agile, a dokładnie Scrum! Jestem zachwycona! Ale tyle ode mnie. Dzisiejszy artykuł to gościnny wpis Katarzyny Biernatowskiej, która jest członkiem zespołu projektowego tegorocznej zimowej edycji obozu.

Serdecznie zapraszam 🙂

2

Agile i Scrum w nietypowej odsłonie

Wszystko zaczęło się wiosną 2004 roku. Grupa entuzjastów zarządzania projektami zrzeszona
w ramach gdańskiego oddziału Project Management Institute (PMI) spotkała się i postanowiła wykorzystać swoją wiedzę i swoje doświadczenie w sposób niecodzienny. Tak zaczął się English Camp.

Specyfiką projektów społecznych, a takim niewątpliwie jest English Camp, jest ich zmienny charakter. Z tego powodu w trakcie organizacji tego typu przedsięwzięcia niezbędna jest otwartość na zmianę i gotowość do niej. Nieustanna konieczność dostosowywania się do przeobrażającego się środowiska wymaga stosowania takich metod i narzędzi zarządzania projektem, które pozwalają sprawnie reagować na zmianę. Takie możliwości daje Agile i metodyka Scrum.

Scrum to iteracyjna i przyrostowa metodyka prowadzenia projektów, zaliczana do metodyk zwinnych, zgodnych z manifestem Agile.

Czym objawia się jej iteracyjny charakter? Praca zespołu jest organizowana w podziale na pewne przedziały czasowe nazywane sprintami. Po każdej iteracji organizowane jest spotkanie, na którym zespół omawia to, co zostało zrobione i to, co ma być zrobione w kolejnym sprincie. Tego typu spotkania mają na celu podniesienie motywacji członków zespołu, ułatwienie im zrozumienia projektu oraz poznania etapu, w którym znajduje się projekt. Regularne omawianie bieżącej pracy daje możliwość szybkiego i sprawnego reagowania na zmianę i pojawiające się problemy.

Przyrostowość Scruma polega natomiast na realizowaniu projektu etapami. Cały projekt podzielony jest na zadania, a główne cele na podcele. Taki system działania i organizowania pracy ułatwia zarządzanie projektem, monitorowanie efektów pracy zespołu oraz, podobnie jak podział na iteracje, pomaga na bieżąco dostosowywać działania do zmieniających się wymagań projektu. Przyrostowy charakter pracy pozwala skuteczniej zarządzać ryzykiem, którym niewątpliwie obarczony jest każdy projekt. Taki sposób organizacji projektu sprzyja również podtrzymywaniu motywacji, ponieważ zwiększona jest częstotliwość sukcesów.

Dla metodyki Scrum typowe są również role, jakie pełnią poszczególne osoby w projekcie. Na czele przedsięwzięcia stoi Project Manager. Jego głównymi zadaniami jest zaplanowanie projektu, nadzór nad jego realizacją oraz zakończenie go. Kolejną rolą w projekcie jest Product Owner, czyli osoba reprezentująca zleceniodawcę. To właśnie ta osoba wyznacza główne zadania, nad którymi pracować ma zespół. Trzecią istotną rolą jest Scrum Master, którego zadaniem jest zapewnienie zespołowi najlepszych z możliwych warunków pracy. To właśnie ta osoba dostarcza niezbędnych zasobów, usuwa przeszkody i stara się rozwiązywać problemy. Ostatnią częścią projektu jest zespół, którego członkowie realizują zadania dostarczone przez Product Ownera. Jasny i wszystkim znany podział ról minimalizuje ryzyko niedoinformowania oraz konfliktów między osobami zaangażowanymi w projekt, a także wpływa pozytywnie na motywację członków zespołu.

Z tych i wielu innych powodów, których nie sposób wymienić, w trakcie organizacji English Camp wykorzystywane są elementy Agile oraz metodyki Scrum. Cały projekt rozpoczyna się warsztatem prowadzonym przez opiekuna merytorycznego projektu. W trakcie szkolenia wolontariusze poznają podstawy zarządzania projektami oraz dowiadują się w jaki sposób będzie prowadzony English Camp. Tego dnia przestawiane są również osoby pełniące poszczególne role w projekcie oraz omawiane są ich zadania i obowiązki. W trakcie prawie półrocznego projektu wolontariusze pracują w podziale na pięć zespołów, w którym znajduje się zarówno Product Owner, jak i Scrum Master. Osoby te dokładają wszelkich starań, aby pełnić swoje role w taki sposób, jak uczy nas teoria. Podział na zespołu powstał w naturalny sposób, poprzez stworzenie WBS (ang. Work Breakdown Structure, czyli Struktura Podziału Pracy), co jest również charakterystyczne dla metodyk zarządzania projektami.

Wprowadzenie do projektu English Camp elementów Agile i Scrum ma na celu nie tylko polepszenie pracy zespołu wolontariuszy, ale również zapoznanie ich i przybliżenie im idei zarządzania projektami. Wielu z członków zespołów English Camp właśnie w trakcie organizacji tej inicjatywy rozpoczyna swoją karierę w zarządzaniu projektami. Wsparcie i patronat merytoryczny PMI gwarantuje również wymianę myśli i doświadczeń, co przybiera charakter pewnego rodzaju mentoringu.

3

Krótko o projekcie i organizatorze

English Camp to charytatywny program edukacyjno-wychowawczy, organizowany dwa razy w roku. Głównym celem programu jest umożliwienie dzieciom wychowującym się w domach dziecka, rodzinach zastępczych oraz w rodzinach o niskim statusie materialnym uczestnictwa w kursach języka angielskiego. Oprócz tego, obozowicze uczestniczą również w zajęciach wprowadzających do zarządzania projektami, których celem jest wykształcenie umiejętności planowania i dzielenia zadań, współpracy zespołowej oraz determinacji w dążeniu do celu. Przez cały czas trwania obozu, dzieci przygotowują własny projekt. W poprzednich latach były to m.in. pokaz mody oraz budowa robotów, które wzięły udział w specjalnym wyścigu. Dodatkowo, uczestnicy biorą udział w zajęciach artystycznych, sportowych i innych – przygotowanych przez wolontariuszy.

Organizatorem inicjatywy jest gdański oddział Project Management Institute. PMI to wiodąca międzynarodowa organizacja non-profit, zrzeszająca ekspertów i entuzjastów zarządzania projektami. Opracowuje standardy zarządzania projektami, wydaje międzynarodowe certyfikaty kompetencyjne (m.in. PMP), promuje zwiększanie rozpoznawalności Zarządzania Projektami i roli Kierownika Projektów we wszystkich sektorach gospodarki. PMI istnieje od 1969 roku zrzeszając ponad 450 000 członków w 86 krajach. Więcej na www.pmi.org.pl.

Więcej o całym projekcie na:

http://english-camp.pl/ oraz https://www.facebook.com/EnglishSummerWinterCamp

Kontakt

Katarzyna Biernatowska

katarzyna.biernatowska@pmi.org.pl

Reklamy

Co lepiej wybrać? Szkolenie, czy studia podyplomowe z zarządzania projektami?

Chcielibyście poszerzyć swoją wiedzę z zarządzania projektami, a następnie to udokumentować? To niewątpliwie świetna decyzja! A zatem pierwszy krok poczyniony. Kolejnym jest ustalenie w co najlepiej zainwestować swój czas i – nie ukrywajmy, całkiem niemałe – pieniądze. Ten artykuł ma na celu pomóc podsumować wszelkie „za” i „przeciw” w wyborze między studiami podyplomowymi a szkoleniem z zarządzania projektami. Sądząc po pytaniach, które zadajecie mi ostatnio w mailach, to najgorętszy temat tuż przed rozpoczęciem roku akademickiego.

Anna Erdmańska - Warsztat z zarządzania projektami

Anna Erdmańska – Warsztat z zarządzania projektami

Pozwolę sobie zacząć swoją wypowiedź nieco na opak, podkreślając że najważniejszą kompetencją kierownika projektów jest… DOŚWIADCZENIE 🙂 Kierownikiem Projektu bardzo często zostaje się z przypadku. Wśród moich znajomych jest spore grono PMów, którzy wcześniej nawet nie znali definicji takiego zawodu. Kierownikiem Projektu zostali dzięki trzem czynnikom:
• Posiadali odpowiednie kompetencje
• Ich doświadczenie wpisywało się w nową rolę
• Po prostu: byli osobą na odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie.
Mną samą właśnie tak pokierował los, o czym zresztą napisałam tutaj w części Pamiętnik PMa. Dopiero jako Kierownik Projektu zaczęłam intensywnie rozglądać się za sposobami na zgłębienie wiedzy z zarządzania projektami. Okoliczności losu sprawiły, że ponad pięć lat temu, w tym samym przedziale czasowym, miałam okazję uczestniczyć zarówno w studiach podyplomowych na uczelni wyższej, jak i w warsztatach z zarządzania projektami. Poniżej podzielę się z Wami swoim subiektywnym doświadczeniem i omówię te dwie ścieżki pod kątem różnych aspektów.

Zakres i przydatność przekazywanej wiedzy

Zarówno w przypadku studiów podyplomowych, jak i szkoleń, przed zapisaniem się na listę uczestników możecie dokładnie przyjrzeć się planowi zajęć i poruszanym na nich tematom. Możecie zatem podjąć zupełnie świadomą decyzję.

W moim przypadku materiał prezentowany na studiach podyplomowych, w których uczestniczyłam był stanowczo zbyt obszerny. Program studiów obejmował sporo przedmiotów, z którymi zapoznałam się już wcześniej, studiując ekonomię. Mam tu na myśli przedmioty typu: strategia przedsiębiorstwa, rachunkowość i finanse. Przedmioty te oczywiście są powiązane z zarządzaniem projektami. Jednak w rzeczywistości były one prowadzone w oderwaniu od zarządzania projektami. Dla mnie jako absolwentki Wydziału Ekonomicznego, nie wniosły nic nowego. Bardzo dobrze wspominam natomiast przedmioty takie jak:
– Metodyka Zarządzania Projektami – te zajęcia zdominowały pozostałe wykłady pod względem liczby godzin, a dodatkowo zdeklasowały je pod względem przydatności. Świetnie poprowadziło je dwóch praktyków obracających się również w świecie naukowym. Przedmiot ten można właściwie porównać do solidnego szkolenia. Na zajęciach przeszliśmy przez wszystkie aspekty zarządzania projektami w teorii i w praktyce. Zajęcia obfitowały w praktyczne ćwiczenia i pracę w grupach. Na koniec zajęć opracowywaliśmy w grupach projekty, w których przekłuwaliśmy w praktykę całą zdobytą wiedzę. Zbudowaliśmy harmonogram projektu, obliczaliśmy ścieżkę krytyczną, analizowaliśmy zasoby i ryzyka. Dzięki tym zajęciom nie żałowałam nawet przez chwilę, że zdecydowałam się na studia podyplomowe. Była to prawdziwa pigułka wiedzy i praktyki w jednym. Nie zabrakło też motywacji do rozwijania się w zawodzie Project Managera.
– Przywództwo – te zajęcia były wyjątkowo udane głównie dzięki prowadzącemu. Był po prostu genialny! Zrobiliśmy mnóstwo testów psychologicznych, opracowywaliśmy case studies, oglądaliśmy filmy, scenki sytuacyjne dotyczące przywództwa. Spora dawka inspiracji i motywacji dla Kierownika Projektu jako lidera.
– Zajęcia praktyczne z MS Project – kolejne bardzo praktyczne zajęcia w sali komputerowej. Program MS Project znałam wcześniej, jednak dzięki tym zajęciom poznałam o wiele więcej funkcji, skrótów i ogólnie mówiąc – możliwości. Na zajęciach stworzyliśmy harmonogram swojego projektu, dokonaliśmy rozmaitych analiz i zmian, które mogły nastąpić w trakcie realizacji projektu. Można powiedzieć, że oddzielnie zaliczyliśmy szkolenie z MS Project, za które musielibyśmy słono zapłacić.

Jeśli chodzi o szkolenia oferowane przez firmy szkoleniowe, uczestniczyłam w szkoleniu przygotowującym do PMP, w tzw. Akademii PMP. Szkolenie odbywało się w pięciu dwudniowych modułach. Jego zakres obejmował wszystkie obszary zarządzania projektami według standardu PMI. Zajęcia te również obfitowały w ćwiczenia praktyczne, przykłady, pracę w grupach. Prowadzone były przez praktyków zarządzania projektami, Project Managerów z doświadczeniem w co najmniej kilku firmach i kilku różnych branżach. Pod względem tematyki były zbliżone do przedmiotu Metodyka Zarządzania Projektami ze studiów podyplomowych. Obejmowały również takie tematy jak: projekty a strategia, czy przywództwo. W moim przypadku zajęcia te były bardziej praktyczne, skondensowane, w przeciwieństwie do całego wachlarza przedmiotów na studiach podyplomowych. Jedyną przewagą studiów podyplomowych nad szkoleniem były wspomniane zajęcia z MS Project.

Przewaga: szkolenia

Przygotowanie do certyfikacji

Studia podyplomowe, w których uczestniczyłam nie były wyraźnie ukierunkowane w stronę którejś z metodyk. Omawialiśmy różne standardy, podstawowe różnice między nimi. Może trochę bardziej zgłębialiśmy metodykę IPMA. Pamiętam, że zrobiliśmy kilka przykładowych testów egzaminacyjnych na certyfikację IPMY. Wiem jednak, że są studia podyplomowe, które konkretnie przygotowują do wybranej certyfikacji.

Szkolenie, w którym uczestniczyłam kompleksowo przygotowywało do wybranej certyfikacji, a mianowicie do PMP. Ostatni moduł zajęć polegał na omówieniu i przećwiczeniu przykładowych testów egzaminacyjnych. Co więcej, do egzaminu prowadzący nawiązywali na każdych zajęciach omawiając poszczególne obszary zarządzania projektami. Przygotować wszystkich do zdania egzaminu to był podstawowy cel tych 10 dni szkolenia.

Przewaga: szkolenia

Prowadzący

Osobiście zawsze najwięcej wynosiłam z zajęć prowadzonych przez praktyków. Teorię można poznać samemu z książek, filmów, artykułów. Dopiero teoria dobrze przetrawiona przez doświadczonego prowadzącego zyskuje inny wymiar i sens. W przypadku zarządzania projektami, które aplikujemy w każdej dowolnej dziedzinie, doświadczenie jest tym bardziej kluczowe. Tak jak, już wcześniej wspomniałam, na studiach podyplomowych większość zajęć prowadzili ludzie świata nauki, ewentualnie praktycy w przeszłości. Na szczęście te najbardziej praktyczne, dominujące pod względem godzinowym zajęcia z metodyki zarządzania projektami były prowadzone przez praktyków.

Jeśli chodzi o szkolenie, tutaj mieliśmy do czynienia z praktykami, ale przyznam, że od niektórych powiewało nieco zbyt metodycznym podejściem do wyjaśnienia zagadnienia, które objawiało się mało interaktywnymi wykładami w tzw. stylu „ex katedra”. Wymieniając poglądy z uczestnikami, upewniłam się, że takie było nie tylko moje wrażenie. Na szczęście stało się tak jedynie na dwóch modułach prowadzonych przez jedną osobę, zatem przewagę w kategorii prowadzący przypisuję mimo wszystko szkoleniom.

Przewaga: szkolenia

Uczestnicy i networking

Pierwszą i ostatnią różnicą między uczestnikami szkoleń i studiów podyplomowych jest ich liczba. W studiach podyplomowych wzięło udział około 30 osób, w szkoleniu około 7. Wydawałoby się, że kameralny klimat sprzyja nawiązywaniu bardziej wartościowych relacji, jednak to na studiach zawarłam o wiele więcej znajomości, które utrzymuję do dzisiaj. Na uczelni spędziliśmy ze sobą znacznie więcej czasu, pracując w grupach nad różnymi zadaniami.
Mogłabym pokusić się o stwierdzenie, że na moich studiach podyplomowych było więcej „przypadkowych osób”. Miałam wrażenie, że niektórzy uczestnicy po prostu chcieli z czegoś (czegokolwiek) zrobić podyplomówkę, zwiększając swoją atrakcyjność na rynku pracy. Zarządzanie projektami stawało się wtedy modne, więc wybór padał na tę dziedzinę. Na szkoleniu jednak wśród tych 7 osób również trafiła się jedna, która po prostu chciała przekonać się na czym polega zarządzanie projektami. Inny skolei uczestnik przyjął postawę „przysłała mnie tu firma” i skupiał się raczej na bieżącym odpisywaniu na maile, odbieraniu telefonów i ogólnie rzecz biorąc ciężkiej pracy na swoim służbowym laptopie. Nie warto więc generalizować i na siłę kateogryzować uczestników szkoleń i studiów podyplomowych.

Jeśli chodzi o networking, znajomości zawarte na szkoleniu wydawały się być lepiej prosperujące w kontekście potencjalnych korzyści w sferze zawodowej. Tymczasem, patrząc z perspektywy czasu na dalszy rozwój wydarzeń, to relacje ze studiów podyplomowych przetrwały i zaowocowały, zarówno prywatnie, jak i zawodowo.

Przewaga: studia podyplomowe

Twój czas i wkład pracy

Zdecydowanie na korzyść szkoleń. Skondensowanie tej samej wiedzy (bynajmniej najczystszej jej esencji) w dziesięciu dniach zagrało na korzyść w porównaniu do piątkowych, sobotnich i niedzielnych spotkań, co drugi weekend, przez dwa semestry roku akademickiego. Dodajmy tu jeszcze czas poświęcony na napisanie pracy dyplomowej na koniec studiów i sprawa jest jeszcze bardziej oczywista.

Przewaga: szkolenia

Cena

Zdecydowanie na korzyść studiów podyplomowych. W moim przypadku całkowity koszt studiów był trzykrotnie niższy od całkowitego kosztu dziesięciodniowego szkolenia.

Przewaga: studia podyplomowe

Wymagania na rynku pracy

Każdy z nas ma jakiś nawyk, mniej lub bardziej zdrowy i w różnym stopniu uzasadniony logiką. Moim nałogiem jest sprawdzanie ofert pracy dla PMów, w Polsce i zagranicą. Oddaję się mu z pasją, regularnie od około sześciu lat. Nie robię żadnych statystyk ani dokumentacji archiwalnej, ale musicie uwierzyć mi na słowo, że w swej subiektywnej selekcji ogłoszeń pracy trafiłam do tej pory na jedno, które wśród wymagań zawierało skończone studia podyplomowe z zakresu zarządzania projektami. Trudno natomiast znaleźć ogłoszenie poszukujące Kierownika Projektu i nie wspominające o certyfikacie, czy to PMP, czy to PRINCE2, czy o innych nieco mniej popularnych, a węższych w specyfikacji certyfikatach. Moje studia nie przygotowywały tak dobrze do certyfikacji jak szkolenia. Zatem kategorię tę rozstrzygam na korzyść tych drugich.

Przewaga: szkolenia

PODSUMOWANIE:

W moim przypadku szkolenie okazało się być o wiele bardziej korzystne niż studia podyplomowe. Jednak nie chciałabym by to był główny wniosek tego wpisu. Główny wniosek brzmi następująco:

Gdy zapisujecie się na szkolenie lub studia podyplomowe z zarządzania projektami oceńcie sami co już wiecie, a z czego chcecie się doszkolić. Następnie przyjrzyjcie się dokładnie jak wygląda program i zakres materiału. Koniecznie zapytajcie o osoby prowadzące zajęcia ze szczególnym zwróceniem uwagi na ich doświadczenie w zarządzaniu projektami. Im bliższe będzie Waszej branży i Waszych projektów, tym większa szansa na to, że wyjdziecie z zajęć zadowoleni. No i na sam koniec: nie ma nic bardziej efektywnego niż wywiad środowiskowy wśród osób, które uczestniczyły w interesujących Was zajęciach.

Macie już podobne doświadczenia za sobą? Zachęcam do wymiany opinii pod postem.

Pracujesz czterdzieści godzin w tygodniu? Czas to zmienić!

The 4-Hour Workweek Timothy’ego Ferriss’a

Jakiś czas temu (właściwie sprawdziłam, było to dokładnie 1 lipca) obiecałam Wam recenzję książki Timothy’ego Ferrissa pt. Czterogodzinny tydzień pracy. Pisałam już, że lektura ta kipi pomysłami na usprawnienie tygodnia pracy tak, by skrócić go do czterech godzin. Co więcej, w książce znajdziecie przepis na to jak zminimalizować czas, który poświęcamy na pracę, jednocześnie maksymalizując czas, w którym realizujemy swoje marzenia i czerpiemy pełnymi garściami z życia. A więc Moi Drodzy, ta pozycja książkowa zobowiązuje! Jest piękny letni wieczór i nie mogę spędzić go całego nad pisaniem tego artykułu. Do rzeczy!

 The-4-hour-workweek

Jaka jest koncepcja?

Wieść życie, w którym spędzamy jak najmniej czasu na pracę, skupiając się na przyjemnościach, rozwoju i przyjaciołach. W myśl idei pokolenia NEW REACH (w skrócie NR) wykorzystać wszystkie dobra kuli ziemskiej, pracując z dowolnego miejsca na świecie. Nie tracić czasu. Spełniać swoje marzenia. Nie czekać na emeryturę, ale już teraz dysponować porównywalną ilością wolnego czasu. Niemożliwe? Czytajcie dalej 🙂

Kim jest autor?

Wykładowca na Uniwersytecie Princeton z tematyki Przedsiębiorstw High-Tech oraz Inżynierii Elektrycznej. Doradca do spraw finansów i przedsiębiorczości na Uniwersytecie w NASA. Pierwszy Amerykanin, który pobił Rekord Guinnessa w tango. Zna pięć języków (angielski, niemiecki, hiszpański, chiński i japoński). Mistrz narodowych zawodów z kickboxingu w Chinach. Łucznik konny w Nikko, Japonia. Stypendysta programu Henry’ego Crown’a na Uniwersytecie w Aspen. Badacz dziedziny azylów politycznych. Tancerz stylu breakdance w MTV na Tajwanie. Zawodnik irlandzkiego hokeja na trawie. Wyróżniony za najlepszą autopromocję przez Wired Magazine. … i wiele innych.

Wydaje się dość istotne dodać, iż – wbrew pozorom – Tim nie ma jeszcze sześćdziesięciu lat, i w ogóle mu nie blisko do wieku emerytalnego 😉

Co znajdziecie w książce?

Lekturę można podzielić na trzy części:

  • opis idei NR,
  • wskazówki jak usprawnić swój czas pracy,
  • rady dotyczące otworzenia własnego biznesu (Zdaniem Ferrissa najlepiej zarabia się na byciu ekspertem w wąskiej dziedzinie, w której się specjalizujemy).

Dodatkowo, każdy rozdział książki kończy się tzw. sekcją Q&A (ang. Questions and actions, Pytania i akcje), w której autor pomaga czytelnikowi zidentyfikować własne problemy oraz znaleźć ich rozwiązania. Część naprawdę skuteczna – polecam.

Co więcej, w części dotyczącej otwarcia własnego biznesu możemy znaleźć długie listy firm i źródeł informacji rekomendowanych przez autora.

Minusy?

Z mojego punktu widzenia autor mocno przesadził w następujących kwestiach:

– PASJA – głęboko wierzę w to, że pracę można połączyć z pasją i – w ten sposób zarabiając na życie – być szczęśliwym. Ferriss natomiast zupełnie oddziela od siebie te dwie sfery. Praca to jedno, pasja to drugie.

– OUTSOURCING – jest jak najbardziej ok! Jednak u Ferrissa występuje w tak zintensyfikowanym wydaniu, że nie mogę się z nim zgodzić. Wynająć asystentkę w Indiach do opłacania naszych rachunków? Tak! Zatrudnić firmę zewnętrzną do kupienia prezentu dla naszego dziecka, czy też przeproszenia w naszym imieniu żony? Nie! Dla mnie to stanowcza przesada, szczególnie gdy autor opisuje, że firma kupiła żonie kwiatki w jego imieniu, na co on sam by nie wpadł nie uznając sytuacji za aż tak dramatyczną. Muszę jednak przyznać, że lektura Ferrissa utwierdziła mnie, że mój nawyk robienia wszystkich, nawet spożywczych zakupów online jest całkiem korzystny. Zastanawiam się co jeszcze jestem gotowa zlecić do wykonania innym. Do dziś kołacze się po mojej głowie wątpliwość: Czy aby Ferriss napisał tę książkę? A może zlecił jej napisanie komuś innemu?

– NETWORKING I ELEMENT „FACE TO FACE” – autor udziela wskazówek by jak najkrócej rozmawiać przez telefon ze współpracownikami, a najlepiej by kontaktować się ze wszystkimi jedynie przez pocztę elektroniczną. Zdaniem Ferrissa wszystkie spotkania są zbędne i z założenia powinniśmy stawać okoniem przed każdym zaproszeniem do dyskusji. W pracy nie ma miejsca na rozmowy w stylu „Co słychać”. Tim, przepraszam Cię, ale i w tym miejscu mocno się z Tobą nie zgodzę. Za bardzo lubię pracę z ludźmi, a jeszcze bardziej doceniam efektywność, która wzrasta dzięki zachowaniu dobrych relacji i poznaniu ludzi, z którymi się pracuje.

– CZYTANIE – czytanie książek to strata czasu. Jedyna dopuszczalna lektura przez Ferrissa to pozycja z gatunku fantasy czytana do poduszki. O nie! Czytanie rozwija, poszerza horyzonty, ćwiczy naszą wyobraźnię, słownictwo…. Tyle ma plusów, że gotowam kopnąć Ferrissa w kostkę za tę radę 😉

Cenne inspiracje?

Znalazłam w lekturze wiele cennych wskazówek. Oto niektóre z nich:

– Wszystko co masz zrobić danego dnia, zrób przed godziną 11.

– Rób listę rzeczy do zrobienia i…. listę rzeczy, których się od Ciebie oczekuje, ale nie masz zamiaru poświęcić na nie czasu.

– Przejdź na dietę nisko-informacyjną – nie oglądaj telewizji, nie czytaj gazet i Internetu. Pytaj znajomych co słychać w świecie a oni z pewnością streszczą Ci najważniejsze wydarzenia. Muszę przyznać, że odkąd nie oglądam telewizji (będzie około 10 lat) moje życie domowe zyskało nową jakość. Gazety jednak czytam. Jestem uzależniona od zapachu świeżej prasy przy niedzielnej kawie a przesiadywanie w kawiarniach to mój weekendowy nawyk. Internet? Hmm, chyba muszę jeszcze nad tym popracować 😉

– Pozbądź się kłopotliwych klientów – po prostu, szkoda czasu i energii. Skupiając się na klientach bezproblemowych zyskamy o wiele więcej.

– Stawiaj sobie TYLKO NIEREALNE CELE – tak! Cel ma zawsze wydawać się nierealny. W innym wypadku nie wykorzystamy całego swojego potencjału.

– Gdybyś dzisiaj mógł pracować tylko przez godzinę, którymi zadaniami byś się zajął i w jaki sposób?

– …. Wiele innych wskazówek, których jednak nie przytoczę, ponieważ nie o streszczenie książki tu chodzi 😉

Czy polecam?

Stanowczo tak! Książka Ferrissa zmieni Wasze myślenie na temat pracy i życia. Zabierze Was w inny wymiar rzeczywistości. Niezależnie od tego czy pracujecie w korporacji, czy prowadzicie swoje biznesy, znajdziecie w niej multum praktycznych wskazówek i jeszcze więcej przykładów dotyczących sprawniejszego wykorzystania swojego czasu. Ferriss „nie owija w bawełnę”, o wielu sprawach pisze wprost, ułatwiając w ten sposób konfrontację czytelnika z opisywanym problemem. Książka jest też dobrym źródłem informacji na temat firm outsourcingowych na świecie oraz wszelakich inicjatyw skupiających się na zwiększaniu efektywności.

Kto bardziej potrzebuje tego typu wskazówek, niż my: Kierownicy Projektów żonglujący zazwyczaj kilkoma projektami naraz? 🙂

Veni, vidi, vici…

Czyli o konferencji New Trends in Project Management w Sopocie

W jednym z wcześniejszych wpisów zachęcałam Was do udziału w konferencji organizowanej przez PMI w Sopocie. Mimo, że upłynęło sporo czasu, czuję się zobowiązana by zdać Wam relację jak było.

Otóż zdecydowanie warto było … 🙂

Więcej nie zdradzę, a na zachętę uczestnictwa w przyszłorocznej edycji dodam jedynie, że każdy kto interesuje się nowinkami ze świata project managementu, lubi dzielić się doświadczeniem, networking traktuje jako niezbędny element rozwoju, a w środowisku międzynarodowym czuje się jak ryba w wodzie – na konferencji w Sopocie czułby się wspaniale!

Poniżej krótka fotorelacja z konferencji.

8.05.2013

Warsztat Project from Hell

IMG_8347IMG_8398

Więcej na: www.projectfromhell.pl

9.05.2013

Mój warsztat pt.: „Building strong globally distributed project teams”

IMG_8472IMG_8482IMG_8500

Więcej na temat tego genialnego wydarzenia na:  www.ntpm.pl

Za rok nie może Was tam zabraknąć!

Międzynarodowa konferencja w Sopocie

9-10 maja Sopot: New Trends in Project Management

networking copy

To już drugie takie wydarzenie zorganizowane przez Project Management Institute Poland Chapter, Gdańsk Branch. W zeszłym roku konferencja zyskała wiele pozytywnych opinii. Jej cechą jest ciekawa forma, zachęcająca do networkingu: na konferencji uczestnicy siedzą wokół okrągłych stołów. Brzmi banalnie, a jednak zapewniam Was, że się sprawdza. Jest to praktyka wszystkich konferencji organizowanych przez PMI. Miałam okazję wziąć udział w PMI EMEA LIM dwa lata temu w Dublinie. Uderzyło mnie wtedy jak wiele zmieniły stoły zamiast krzeseł wypełniających salę konferencyjną. Poznałam mnóstwo osób i to nie na zasadzie wymiany wizytówki, ale na zasadzie wspólnego doświadczenia z warsztatu czy wykładu. Z wieloma osobami do dziś mam kontakt chociażby poprzez regularne wiadomości na serwisach społecznościowych, takich jak LinkedIN. Jeśli się wybieracie, upewnijcie się, że usiądziecie przy stole z nieznajomymi!

Tematyka tegorocznej konferencji to Agile i narzędzia z zarządzania projektami. Założeniem konferencji jest wypuścić każdego uczestnika warsztatu z konkretnym narzędziem w ręku. Obecnie na stronie konferencji można przejrzeć sylwetki 16 prelegentów, strona konferencji pod tym linkiem. Wiele znajomych twarzy, niektóre znane na całym świecie, szczególnie dla zwolenników Agile. Konferencja przebiega w formie cyklu warsztatów-ścieżek, które odbywają się w tym samym czasie. Dlatego zastanówcie się co Was najbardziej interesuje, przejrzyjcie program wydarzenia, a potem wybierzcie.

Konferencję tworzą pasjonaci zarządzania projektami. Nie zabraknie sympatycznych zwrotów akcji, niespodzianek i programu w części nieoficjalnej. O tym, że organizatorzy potrafią zbudować atmosferę sprzyjającą wymianie doświadczeń, poznawaniu ludzi i zabawie świadczy nagranie: New Trends in Project Management – klip.

Na konferencji wystąpię również ja:) Poprowadzę  warsztaty z budowania zespołów projektowych w środowisku międzynarodowym. Jeśli chcecie zobaczyć mnie „w akcji”, gorąco zapraszam!

Do zobaczenia:)

Networking narzędziem skutecznego Project Managera

Relacja z wydarzenia:

5 kwietnia 2013 roku, Uprawiaj networking jako profesjonalista

Spotkanie z Ivanem Misnerem założycielem organizacji BNI

ivan i ja

Dlaczego networking dla PMa?

W prasie specjalistycznej wiele się mówi na temat profilu Project Managera, podkreślając konieczność posiadania tzw. umiejętności miękkich. Zaraz po tym stwierdzeniu wylicza się szereg umiejętności takich jak:

  • komunikacja,
  • przywództwo,
  • budowanie zespołów,
  • nawiązywanie relacji,
  • umiejętność pracy pod presją czasu itd.

Na konferencji Sukcesu Pisanego Szminką, w której miałam okazję uczestniczyć w grudniu 2012 roku, Iwona Majewska-Opiełka podkreśliła, że organizacje są w stanie zapłacić duże pieniądze Project Managerowi, który ‘załatwi’ każdą sprawę, który z łatwością będzie poruszał się po strukturze organizacji, który samodzielnie rozwiąże każdy problem, dotrze do  potrzebnych informacji, porozmawia z odpowiednimi ludźmi. Niestety, nie łatwo kogoś takiego znaleźć. Należy dodać, że Pani Iwona wie co mówi, jest psychologiem, specjalistą w zakresie kierowania ludźmi, mentorem, coachem i doradcą dla najwyższej kadry kierowniczej. Na co dzień spotyka wielu managerów, właścicieli firm, prezesów, pomagając im w rozwoju.

A zatem jako skuteczny Kierownik Projektów musisz znać ludzi. Zyskasz to dzięki rozbudowanej umiejętności nawiązywania kontaktów, budowania relacji. Sama wiem z doświadczenia, że każda organizacja rządzi się własnymi zasadami. W gąszczu miliona regulacji, procedur, zaleceń można łatwo się zgubić zanim odkryjesz właściwą drogę rozwiązania problemu. Każdy doświadczony manager zespołu, czy kierownik projektu wie, że jeden telefon do znajomego potrafi zdziałać cuda. Czasami odwiedzenie kolegi z działu IT przy jego biurku sprawi, że to co zgodnie z procedurami może trwać nawet trzy tygodnie, bez problemu da się zrobić w kilka dni. Tak, zgadzam się: rzeczywistość jest brutalna. Wszyscy chcielibyśmy by organizacje działały bez zarzutów, efektywnie i zgodnie z procedurami. Niestety, często tak nie jest, a my jako Project Managerzy musimy się w tej rzeczywistości odnaleźć. Naszym celem są rezultaty zaplanowane w projekcie. Dobry Project Manager skutecznie toruje swojemu zespołowi drogę do zakończenia projektu. A zatem kontakty, znajomości w otoczeniu, w którym pracujesz są niezwykle ważne.

O BNI

BNI (Business Network International) to organizacja założona w 1985 roku przez Ivana Misnera. Jest to największa na świecie profesjonalna organizacja rekomendacji biznesowych. Obecnie liczy ponad 6,200 grup na całym świecie. W 2011 roku, członkowie BNI wygenerowali 6,9 milionów rekomendacji, które przyniosły im biznesy o wartości blisko 3,1 miliardów dolarów. Członkowie BNI uczą się jak wspierać się nawzajem w swoich biznesowych przedsięwzięciach. Skupiają się na poznawaniu nowych przedsiębiorców, budowaniu coraz większej sieci znajomości biznesowych służącej wzajemnej rekomendacji.

Guru networkingu radzi

Seminarium zorganizowane 5 kwietnia było szczególnym dla członków BNI spotkaniem, ponieważ wystąpił na nim sam założyciel organizacji Ivan Misner. Znany na całym świecie jako guru networkingu gość rozpoczął swój wykład od statystyk, według których aż 98% przedsiębiorców na całym świecie przyznało, iż kontakty odegrały istotną rolę w ich drodze do sukcesu.

Ivan Misner

Zdaniem Ivana najważniejsza cecha dzisiejszego przedsiębiorcy to współczynnik EQ (Emotional Quotient). To dzięki niemu potrafimy budować relacje z ludźmi i umiejętnie wykorzystywać je w biznesie. Należy jednak pamiętać, że networking to długi proces, który raz puszczony w ruch, rozwija się lawinowo w różnych kierunkach a jego efekty mogą zaskoczyć każdego z nas. Samoczynny rozwój networkingu Ivan nazywa ‘Efektem Motyla’. A zatem wszystko zaczyna się od małych kroczków, które mogą rozwinąć się na wielką skalę i w zupełnie niespodziewanych kierunkach.

Sam guru networkingu nie spodziewał się, że będzie miał możliwość spędzenia wakacji u boku światowego milionera, Richarda Bransona. Stało się tak w listopadzie 2012 roku. Na swoim wykładzie Ivan zaprezentował ścieżkę znajomości, która doprowadziła go do poznania milionera. Wszystko zaczęło się od telefonu, który wykonała znajoma do Ivana. Potrzebowała pomocy przy projekcie szkoleniowym. Wtedy to motyl poraz pierwszy zamachał skrzydłami. Decyzja o pomocy znajomej zaowocowała kolejnymi znajomościami, które w efekcie końcowym doprowadziły Ivana do Richarda Bransona.

Zdaniem Ivana w networkingu obowiązują trzy podstawowe fazy, tzw. VCP:

  1. Faza pierwsza to VISIBILITY, czyli etap, w którym ludzie wiedzą kim jesteś i czym się zajmujesz
  2. Faza druga to CREDIBILITY, na tym etapie ludzie są przekonani, że jesteś dobry w tym co robisz
  3. Faza trzecia to PROFITABILITY, czyli ostatni etap, kiedy ludzie zaczynają polecać Cię innym a Ty zyskujesz nowe kontrakty

Kolejna wskazówka Ivana to zasada 12x12x12:

1. Jak wyglądasz z odległości 12 stóp?

Czy prezentujesz się odpowiednio? Nosisz biznesowy strój? Twoje ubranie jest schludne i eleganckie?

2. Jak wyglądasz z odległości 12 cali?

Czy jesteś pozytywnie nastawiony do otoczenia? Sprawiasz wrażenie otwartego i pełnego entuzjazmu?

3. Jakich 12 słów używasz gdy się przedstawiasz?

Każdy z nas powinien mieć przygotowaną krótką wypowiedź na temat tego czym się zajmuje. Powinna to być jedyna w swoim rodzaju oferta sprzedaży, krótka i słodka.

Ile czasu powinniśmy spędzać na budowaniu relacji? Zdaniem Ivana optymalny czas to 8 godzin tygodniowo. Tyle czasu powinniśmy poświęcić na spotkania, telefony, odwiedziny w biurze, wspólne lunche, przerwy na kawę.

Co jest sekretem owocnego spotkania zdaniem Ivana? Struktura. Zdaniem guru networkingu spotkaniom należy narzucać pewną strukturę, każdy członek spotkania powinien wiedzieć jaką ma odegrać w nim rolę. Nieśmiali ludzie źle się czują w nieustrukturyzowanej rzeczywistości. Warto wdrażać tę zasadę organizując spotkania projektowe. Na naszych spotkaniach często biorą udział reprezentanci różnych biznesów, klienci – ludzie, którzy się nie znają. Upewnijmy się przed spotkaniem, że każdy z zaproszonych wie jaka jest jego rola w wydarzeniu.

Magiczne słowa skutecznego networkingu: Jak mogę Ci pomóc?

Wedle zasady:

Pomóż innym osiągnąć sukces, a i ty go osiągniesz.

Nancy Giacomuzzi

 

Na koniec chciałabym podzielić się z Wami wskazówkami na temat nawiązywania relacji na spotkaniach. Na seminarium udzielił ich Grzegorz Turniak, założyciel i prezes BNI Polska.

 IMG_8788

10 przykazań skutecznego networkingu:

  1. Przyjdź wcześniej – na każde spotkanie warto przyjść wcześniej. O wiele łatwiej jest zapoznać się w mniej zatłoczonej przestrzeni, pijąc kawę wraz z innymi wcześniej przybyłymi na spotkanie.
  2. Stój – stojąc szybko poznasz innych stojących;), przybierz otwartą postawę. Najlepiej nie zabieraj na spotkanie walizek, laptopów, czy dużych rozmiarów toreb. Utrudniają swobodne przemieszczanie się w tłumie, czy nawet rozmowę przy kawie.
  3. Przybierz pozytywną postawę – nie zakładaj rąk, nie wkładaj dłoni do kieszeni, przyjmij tzw. postawę otwartą, uśmiechaj się.
  4. Nie sprzedawaj – nie rozdawaj swoich wizytówek na siłę każdemu kogo poznasz. Skup się na swobodnej rozmowie.
  5. Rozmawiaj z nieznajomymi – nie rozmawiaj z ludźmi, których znasz, z którymi przyszedłeś. Skup się na zawieraniu nowych znajomości.
  6. Interesuj się innymi – zadawaj pytania swojemu rozmówcy, uważnie słuchaj, nie skupiaj się na mówieniu o sobie.
  7. Nie zostawiaj rozmówcy samego – nigdy nie zostawiaj rozmówcy samego, poznaj go z innymi lub zaproś do innej grupy osób, z którą idziesz porozmawiać.
  8. Bywaj regularnie – po prostu:)
  9. Baw się – śmiej się, opowiadaj kawały. Skup się na atmosferze spotkania. Będziecie mieli czas na biznesy jeśli przypadniecie sobie do gustu lub znajdziecie wspólne cele.
  10. Nie stój sam – staraj się dołączyć do grup, nie obawiaj się, po prostu podejdź, uśmiechnij się i zapytaj czy możesz dołączyć.

Wydaje się proste i oczywiste, ale czy na pewno działasz według tych zasad? Pomyśl o spotkaniach, konferencjach, szkoleniach, w których ostatnio uczestniczyłeś. Czy stosowałeś powyższe zasady? Ile nowych osób udało Ci się poznać? Rachunek sumienia należy do Ciebie:)

DSC06007

Pozostaje mi życzyć owocnego networkingu:)